Choć Twoje dziecko wciąż ma trudności z utrzymaniem równowagi, to już nie tylko coraz lepiej radzi sobie z przejściem bez szwanku przez cały pokój, ale zaczyna się piąć coraz wyżej. I to dosłownie – piętnastomiesięczny szkrab już dostrzegł uroki wspinaczki po schodach i teraz oddaje się im całą duszą. Od kilku miesięcy bez problemu wspinał się na czworakach, teraz nadeszła pora na próby wchodzenia na wyprostowanych nóżkach. Choć maluch z pewnością będzie domagał się pokonywania kolejnych pięter, nie wdrapujcie się za wysoko – pamiętaj, że drogę powrotną pokona na Twoich rękach, bo nauka schodzenia potrwa jeszcze kilka miesięcy.
Coraz lepiej radzą też sobie małe rączki i paluszki. Dziecko potrafi budować wieżę z kilku klocków i chętnie to robi. Ma w tym swój własny cel: wie, że najpierw musi zbudować, aby potem móc z radością zburzyć. Maluch z łatwością otwiera i zamyka małe pudełka albo szufladki, wyjmuje z nich interesujące przedmioty, gromadzi i rozrzuca je wokoło. Potrafi z łatwością zebrać z dywanu maciupeńkie okruszki, rozsypany groszek albo koraliki. Robi to obiema rączkami z mniej więcej taką samą zręcznością – w tym wieku nie skończył się jeszcze proces lateralizacji, czyli przewagi jednej strony ciała. Dziecko może równie chętnie posługiwać się oboma rękoma lub w jednym okresie preferować jedną rączkę, by po kilku dniach przestawić się na drugą.
Rady dla rodziców:
- Podczas wchodzenia po schodach zachęcaj malca, aby na kolejnych stopniach stawiał naprzemiennie raz prawą, raz lewą nóżkę. Ćwiczenia, które polegają na naprzemiennej aktywności obu stron ciała, stymulują rozwój mózgu.
- Giętkość paluszków i rąk warto wykorzystać podczas nauki samodzielnego jedzenia. Dzięki próbom nauczenia się trudnej sztuki wprowadzania łyżeczki do buzi maluch ćwiczy koordynację "oko-ręka".
– Zrezygnuj z kojca. Dużo lepszym wyjściem jest zorganizowanie dziecku bezpiecznego kącika w pokoju lub kuchni. Kojec sztucznie ogranicza swobodę dziecka i nie pozwala mu na naturalny rozwój ruchowy.
